09. Uchodźcy w zwierciadle: ideologia a postrzeganie uchodźców

Czy boję się uchodźców? Racjonalne i afektywne oceny uchodźców

Relacje lokalnej społeczności z mieszkańcami ośrodka nie mogą ograniczać się tylko i wyłącznie do realnych doświadczeń, codziennych kontaktów, prawdziwych historii. Na stosunek do osób innej narodowości ma wpływ ideologia, sposób w jaki się mówi i myśli o samym zjawisku, co pisze się w prasie, co mówią politycy, sąsiedzi oraz ważne dla nas osoby. W tym sensie relacje pomiędzy społecznością lokalną a cudzoziemcami są wypadkową prawdziwych zdarzeń oraz, mniej lub bardziej zakorzenionych w rzeczywistości, wyobrażeń o uchodźcy. Na potrzeby badania pytanie dotyczące ideologii zostały uporządkowane w trzy podstawowe grupy:

  • Pierwsza dotyczyła racjonalnej, chłodnej oceny potencjału, który wiąże się z pobytem uchodźców w Unii Europejskiej i w Polsce. Do grupy tej przyporządkowane zostały pytania dotyczące m.in. wpływu na rynek pracy, ekonomię, kulturę.
  • Druga — dotycząca lęku przed uchodźcami została zbudowana na podstawie pytań dotyczących strachu, obaw, poczucia zagrożenia.
  • Dodatkowo udało się wyodrębnić szereg pytań dotyczących ocen przyczyn uchodźstwa. W raporcie pełnią one jednak pomocniczą rolę.

Jak wygląda kwestia ideologicznego lęku przed uchodźcami w Grupie, Podkowie i Słupsku? Na ile prawdziwy jest obraz polskiego społeczeństwa jako społeczeństwa nieprzyjaznego obcym? Jeśli wyjdziemy poza analizę prostych pytań i spojrzymy na nasze kategorie to odpowiedź nie jest pozytywna. Osoby, do których dotarliśmy, charakteryzuje raczej negatywna ocena zarówno racjonalnej „przydatności” uchodźców, jak i lęk przed zagrożeniem, które może być z nimi związane. Nie są to może nastawienia skrajne — większość odpowiedzi można by przyporządkować do kategorii odpowiedzi chłodno neutralnych — istnieje jednak obawa, że na taki obraz wpływ miała sytuacja związana z uchodźcami w Europie podczas badania. Prawdopodobnie respondenci prywatnie mogą prezentować zdecydowanie bardziej skrajne opinie. W przypadku obu grup pytań wśród badanych widać pewną przewagę osób zdecydowanie gorzej oceniających zarówno przydatność, jak i pesymistycznie nastawionych do zagrożeń identyfikowanych z uchodźcami. To dość negatywne nastawienie będzie stanowić problem dla instytucji i organizacji zajmujących się integracją uchodźców. Istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że ich inicjatywy natrafią na swego rodzaju mur, barierę negatywnych ideologicznych nastawień Polaków. Co ciekawe, o ile w przypadku Grupy i Podkowy respondenci mają możliwość kontaktu z mieszkańcami ośrodka, to w przypadku Słupska takiej możliwości w chwili realizacji badania nie było. Oznacza to, że te negatywne nastawienia budowane są „na odległość”, bez styczności z uchodźcami. Negatywne podejście umacniane jest przez media, sąsiadów, rodzinę, instytucje. Uchodźcy stają się „wyobrażonym niebezpieczeństwem”, przerażającym, ale w końcu jednak niezbyt realnym. Bardzo ryzykownym momentem w procesie lokalizacji ośrodków lub rodzin uchodźców będzie chwila ogłoszenia decyzji. Będzie to czas, w którym uruchamiane będą wszystkie negatywne, ideologicznie warunkowane skojarzenia związane z uchodźcami. Obserwowaliśmy takie reakcje często przy okazji ośrodków dla byłych więźniów, osób chorych na HIV, niektórych ośrodków dla uchodźców. Pomimo braku doświadczeń mieszkańcy przerażeni fantazjami, automatycznie wiążący obcego z zestawem negatywnych cech będą gwałtownie reagować. Dlatego negatywnie należy ocenić tradycję lokowania ośrodków bez wcześniejszego, porządnego przygotowania, oswojenia społeczności z nową sytuacją.

Opowiadając o ideologicznym postrzeganiu uchodźców trzeba podkreślić, że badane miejscowości różnią się nieco od siebie. Nieco wyższe, średnie wartości odpowiedzi prezentowali przebadani mieszkańcy Podkowy Leśnej. To pozytywne wahnięcie w mniejszym stopniu dotyczyło pytań oceniających racjonalny potencjał uchodźców, a w większym dotykających lęków przed obcokrajowcami. Czy to w praktyce oznacza, że udało nam się znaleźć idealne miejsce dla uchodźców? Wydaje się, że nie do końca. Mieszkańcy Podkowy wyróżniali się spośród pozostałych badanych wyższym poziomem wykształcenia, wiekiem oraz lepszą oceną swojej sytuacji finansowej. Wyniki naszego badania pokazują, że istnieje wyraźny związek między osłabieniem ideologicznie motywowanych lęków przed uchodźcami, lub przynajmniej niechęci do przyznawania się do nich, a kapitałem kulturowym osoby. Nasi rozmówcy wyraźnie dzielą się w zależności od wykształcenia. Osoby z wykształceniem zawodowym oraz średnim wyraźnie gorzej, w porównaniu do najlepiej wykształconych, oceniają potencjał uchodźców. W przypadku lęków uchodźczych wspólną grupę stanowią najlepiej i średnio wykształceni, w mniejszym stopniu przejmując się zagrożeniami związanymi z uchodźcami niż osoby najgorzej wykształcone. W przypadku oceny praktycznego potencjału wydaje się, że można mówić o swoistej konkurencji. Uchodźcy najczęściej zabiegają o zawody wymagające niższych kwalifikacji i w tym sensie mogą stanowić konkurencję dla pracujących osób. Jednocześnie wraz z wykształceniem zmniejsza się siła ideologii, stajemy się nieco bardziej otwarci, mniej podatni na sugestię, bardziej krytyczni. Powracając do różnic między miejscowościami — to elitarny charakter Podkowy i jej mieszkańców: dobrze sytuowanej klasy średniej i inteligencji, powoduje, że na poziomie deklaracji wydaje się być ona miejscem bardziej otwartym. Jednocześnie ta „deklaratywna otwartość” wcale nie musi przekładać się na mniejszą liczbę realnych konfliktów pomiędzy społecznością a mieszkańcami ośrodków. Nieco inaczej wygląda to w przypadku Grupy i Słupska. Pomimo obecności obcokrajowców i braku problemów w pierwszej miejscowości oraz praktycznej nieobecności w przypadku Słupska, wartości pytań dotyczących oceny potencjału oraz lęku wskazują na poważne problemy w postrzeganiu uchodźców. Brak istotnych różnic pokazuje też, że ideologiczne tło postaw, poza elitarnymi wyjątkami, może mieć w Polsce ujednolicony charakter. Pokazuje też na rozmijanie się ideologii i codziennych doświadczeń. Możemy na co dzień mieć kontakt z uchodźcami, mijać ich na ulicy, przyjaźnić się z nimi, robić interesy i pomimo braku większych napięć wciąż nisko oceniać ich obecność w Polsce.

Kolejnym elementem różnicującym podejście badanych do zjawiska uchodźstwa jest wiek. Pojawia się w tym miejscu zależność, która będzie wielokrotnie widoczna w tym badaniu. Osoby najmłodsze (do 25. roku życia) są jednocześnie najmniej tolerancyjne, najniżej oceniają potencjał uchodźców i wyrażają najwięcej obaw w związku z ich obecnością. Im rozmówca jest starszy, tym ma lepszy stosunek do badanego zjawiska. Mamy tu do czynienia z prawdziwym paradoksem — pozornie wydawałoby się, że zależność ta powinna mieć odwrotny charakter, że osoby młodsze powinny być bardziej otwarte. Niezależnie od miejscowości wraz z wiekiem poziom tolerancji dla uchodźców rośnie. W tym sensie można powiedzieć, że empatii badanym przybywa wraz z kolejnymi urodzinami, a osoby starsze mogą odegrać istotną rolę w procesie integracji ośrodków ze społecznością lokalną.

Ciekawe różnice w postrzeganiu uchodźców można zauważyć analizując czas mieszkania rozmówcy w danej miejscowości. Osoby zakorzenione, mieszkające w miejscowości dłużej niż 5 lat, lepiej oceniały potencjał uchodźców i w mniejszym stopniu wyrażały obawy przed ich obecnością w Polsce. Wiązalibyśmy to z lokalną tożsamością. W przypadku osób krócej mieszkających jest ona słabsza, w trakcie konstrukcji. W tym sensie lokalność jest czymś wyobrażonym, wyśnionym. Dlatego łatwiej o nerwową reakcję respondenta, gdy jakiś element do tego wyobrażenia nie pasuje. Tymczasem osoby zasiedziałe, których lokalna tożsamość jest ugruntowana, pewna, mniej wyidealizowana mogą z większym spokojem podchodzić do nowych zjawisk. Można w tym przypadku pokazać jednak wyjątek: osoby, które urodziły się w miejscu przeprowadzenia wywiadu nieco gorzej oceniają potencjał uchodźców i możliwość jego ewentualnego wykorzystania. W tym sensie, ocena badanych jest dość chłodna, w mniejszym stopniu boją się oni obecności tej grupy w Polsce, natomiast sceptyczniej spoglądają na potencjał uchodźców i ich ewentualny wpływ na gospodarkę, lokalny rynek pracy, kulturę.

Poza miejscowością, wykształceniem i wiekiem, badania pozwoliły wskazać jeszcze dwie cechy. Pierwszą z nich jest subiektywna ocena sytuacji finansowej respondenta. W jednym z pytań badani zostali poproszeni o ocenę swojego położenia ekonomicznego. Okazało się, że trzy grupy (niezadowolonych, przeciętnych i zadowolonych) także różni podejście do uchodźców. Osoby gorzej oceniające swoją sytuację ekonomiczną cechuje zamknięta postawa. W większym stopniu boją się one uchodźców i nie potrafią wskazać na ich racjonalny potencjał. Może to być przejaw lęku o ograniczone zasoby i konkurencję o nie. Taki związek obserwowaliśmy w innych badaniach, w których to właśnie najgorzej wykształceni i ci uznający się za najbiedniejszych uważali, że uchodźcy mogą stanowić dla nich ekonomiczne zagrożenie. Wraz ze wzrostem oceny domowych finansów, liniowo rośnie poziom tolerancji. Należy więc rozważyć jaki jest sens lokowania ośrodków dla uchodźców w miejscowościach peryferyjnych, z własnymi problemami ekonomicznymi, po prostu biednych. Oczywiście niski społeczny potencjał ich mieszkańców raczej nie pozwoli na zbyt silne protesty, nie oznacza to jednak, że ten utajony konflikt, lęk przed uchodźcami nie zaowocuje problemami. Chcemy to w tym momencie bardzo mocno sformułować — lęk przed uchodźcami może być w przypadku takich społeczności wskaźnikiem, objawem lęku o własną egzystencję oraz przyszłość. Alternatywne, nieco brutalne tłumaczenie wskazuje na niższy kapitał kulturowy najgorzej oceniających swoją sytuację. Są to w dużej mierze osoby z wykształceniem zawodowym lub średnim, mające ograniczone możliwości funkcjonowania na współczesnym rynku pracy.

Ostatni, nieco kontrowersyjny element dzielący badanych dotyczył postaw. Seria pytań sprawdzających religijność, stosunek do opiekuńczej roli państwa i do legalności związków homoseksualnych posłużyła nam do wyodrębnienia następujących typów respondentów.

  1. Religijny, socjalny, konserwatysta — typ osoby, dla której religia jest istotną wartością, oczekująca wsparcia od państwa i sprzeciwiająca się liberalizmowi obyczajowemu.
  2. Niereligijny, socjalny, konserwatysta — postawa charakteryzująca się społecznym konserwatyzmem, oczekiwaniem wsparcia ze strony państwa ale jednocześnie brakiem religijności.
  3. Religijny, socjalny, liberał — osoba wierząca i jednocześnie opowiadająca się za obyczajową swobodą.
  4. Niereligijny, socjalny, liberał — niewierzący, ceniący państwo opiekuńcze, światopoglądowy liberał.

Typ postawy bardzo wyraźnie zróżnicował podejście respondentów do kwestii uchodźców. Zdecydowanie najgorzej oceniały ich osoby, które można zakwalifikować do grupy niereligijnych, socjalnych konserwatystów. Nieco (choć nie była to wyraźna różnica) bardziej otwarci byli religijni, socjalni konserwatyści. Trzeba jednak zaznaczyć, że grupa ta naprawdę niedużo różniła się od pierwszej kategorii. Wyraźne różnice zauważyliśmy dopiero w przypadku osób o liberalnym podejściu do obyczajowości. W tym wypadku religijni liberałowie byli nieco mniej tolerancyjni od liberałów niereligijnych. Z pewnym prawdopodobieństwem można przyjąć, że to właśnie liberalizm światopoglądowy jest czynnikiem osłabiającym oddziaływanie ideologii antyuchodźczych. Im bardziej otwarci jesteśmy w codziennym życiu, tym większe prawdopodobieństwo, że na poziomie deklaracji nie będziemy mieli problemów z przyjęciem tej grupy ludzi.

 

Respondenci w pigułce

Podsumowując ten fragment trzeba podkreślić negatywny wpływ ideologii na postrzeganie uchodźców przez badanych. Nasi rozmówcy nie chcieli sąsiedztwa uchodźców, bali się, nie potrafili wskazać korzyści płynących z ich obecności w Polsce. Ujmując wnioski w punktach:

  • Odpowiedzi na pytania wskazują na lęk badanych przed ewentualnymi zagrożeniami generowanymi przez uchodźców.
  • Badani nie potrafią wskazać wartości związanych z obecnością uchodźców w Polsce.
  • Obecność uchodźców w danej miejscowości nie wpływa na ocenę zjawiska uchodźstwa.
  • Osoby lepiej wykształcone, lepiej oceniające swoją sytuację ekonomiczną, bardziej liberalne światopoglądowo w mniejszym stopniu obawiają się uchodźców.
  • Tolerancja w stosunku do uchodźców rośnie wraz z wiekiem. Im osoba młodsza, tym większa szansa, że źle będzie oceniać zjawisko uchodźstwa.
  • Osoby zakorzenione, związane z miejscowością nieco tolerancyjniej podchodzą do uchodźców.

Istnieje poważne ryzyko, że negatywny kontekst, dyskusja wokół uchodźców będzie rzutować na postrzeganie ich obecności w społecznościach lokalnych. Bez efektywnych działań przygotowujących społeczności możemy się liczyć z zagrożeniem pojawiania się gwałtownych, pełnych emocji protestów dotyczących lokalizacji ośrodków.

Wykres 49. Stosunek do uchodźców (N = 200, skala 1 — skrajnie negatywne do 5 — skrajnie pozytywne).

52

Źródło: badania własne

Wykres 50. Stosunek do uchodźców a wykształcenie (N = 196, skala 1 — skrajnie negatywne do 5 — skrajnie pozytywne).

53

Źródło: badania własne

Wykres 51. Stosunek do uchodźców a miejscowość (N = 200, skala 1 — skrajnie negatywne do 5 — skrajnie pozytywne).

54

Źródło: badania własne

Wykres 52. Stosunek do uchodźców a kategoria wiekowa respondenta (N = 200, skala 1 — skrajnie negatywne do 5 — skrajnie pozytywne).

55

Źródło: badania własne

Wykres 53. Stosunek do uchodźców a okres zamieszkania w danej miejscowości (N = 199, skala 1 — skrajnie negatywne do 5 — skrajnie pozytywne).

56

Źródło: badania własne

Wykres 54. Stosunek do uchodźców a okres zamieszkania a sytuacja finansowa respondenta (N = 196, skala 1 — skrajnie negatywne do 5 — skrajnie pozytywne).

57

Źródło: badania własne

Wykres 55. Stosunek do uchodźców a okres zamieszkania a sytuacja finansowa respondenta (N = 197, skala 1 — skrajnie negatywne do 5 — skrajnie pozytywne).

58

Źródło: badania własne

Od postawy do przyczyn — uchodźstwo w opinii badanych

Zostawiając na chwilę syntetyczne, złożone miary postaw w stosunku do uchodźstwa przyjrzyjmy się odpowiedziom badanych na kluczowe, wskaźnikowe pytania dotyczące ideologicznych podstaw postrzegania przez respondentów tego zjawiska.

Pierwsze z zadanych przez nas w tym module pytań dotyczyło oceny decyzji rządu Ewy Kopacz o przyjęciu, w ramach mechanizmu relokacji, 7000 uchodźców. Analizując je pamiętajmy, że do samego przemieszczenia nie doszło. Badani oceniali pewien konstrukt, fakt polityczny, który nie miał jednak żadnych praktycznych reperkusji. Wielkość grup źle i dobrze oceniających decyzję o przyjęciu jest podobna, z lekkim przechyleniem ku deklaracjom negatywnym. Dość liczna jest także grupa osób niepotrafiących się określić. W praktyce można uznać, że badani jako całość prezentowali neutralnie-negatywne podejście do wspomnianej decyzji. Podobnie jak w przypadku grupy pytań dotyczących lęków i racjonalnej oceny potencjału uchodźców, badanych różnicowały: miejsce zamieszkania, wykształcenie, wiek, związek ze społecznością, subiektywna ocena swojej sytuacji finansowej, postawa. Osoby gorzej wykształcone, oceniające się jako biedniejsze, młodsze i konserwatywne w mniejszym stopniu akceptowały decyzję o przyjęciu uchodźców. Nie były to może zależności bardzo silne. Używając języka badań społecznych, od 20% do 40% różnic pomiędzy oceną relokacji dało się wytłumaczyć kategoriami metryczkowymi. W przypadku tego pytania pojawiała się jednak jeszcze jedna, niewystępująca wcześniej, zależność. Zdecydowanie częściej negatywną ocenę relokacji wyrażały osoby mające dzieci w wieku szkolnym. Jakie mogą być tego przyczyny? Po pierwsze, były to osoby młodsze, a całe badanie pokazuje, że są one mniej tolerancyjne. Po drugie, szkoły są zapalnymi punktami, miejscami styku lokalnej społeczności i mieszkających w niej obcokrajowców. Prawdopodobnie respondenci obawiają się kontaktu pomiędzy dziećmi. Pytanie o relokację może pokazywać na przeniesienie lęków, konfliktów występujących niekiedy w szkołach na całą grupę uchodźców.

Zależność między wiekiem a poziomem akceptacji uchodźców była tym razem jeszcze silniejsza. Badani dzielili się na dwie wyraźne grupy: osoby do 50. roku życia — skrajnie negatywnie nastawione do relokacji, oraz osoby po 50. roku życia, które charakteryzowała bardziej otwarta postawa.

Naszych rozmówców można też podzielić ze względu na poziom konserwatyzmu. Z trzech światopoglądowych zmiennych, które testowaliśmy (religijności, podejścia do roli państwa, kwestii obyczajowej) to właśnie linia dzieląca liberałów i konserwatystów światopoglądowych oddzielała też osoby negatywnie i pozytywnie nastawione do uchodźców. Nie jest to może zależność liniowa — bycie światopoglądowym liberałem nie oznaczało automatycznej akceptacji relokacji, jednak tego związku nie można pominąć. Ta zmienna tłumaczy około 40% różnic w badanej grupie.

Kolejną, niewystępującą wcześniej zależnością, był związek między poziomem akceptacji decyzji o przyjęciu 7000 uchodźców a indeksem (grupą pytań) sprawdzającym na ile uczestniczący w badaniu akceptują przyczyny uchodźstwa. Im wyższy poziom akceptacji przyczyn, tym pozytywniejsza ocena relokacji. Wbrew pozorom nie jest to jednak zależność trywialna. Podkreśla ona bowiem związek między oceną uchodźców a empatią i wiedzą na temat przyczyn uchodźstwa. Wydaje się, że bazując na mieszance emocji i informacji można budować strategię zmiany postaw Polaków w stosunku do migrantów. Oczywiście nie będzie to proste — siła związku pomiędzy afektywnymi i racjonalnymi komponentami naszego postrzegania może w pewnym sensie „szczepić” negatywnie nastawionych.

Wychodząc poza decyzję o relokacji zadaliśmy badanym szereg pytań dotyczących wpływu uchodźców na Polskę i Polaków:

  • Praca: badani, z pewnymi wyjątkami, raczej nie boją się o to, że uchodźcy zabiorą Polakom miejsca pracy. Trzeba jednak zauważyć, że badana grupa nie była w tym wypadku jednorodna. Dominowali w niej respondenci nieobawiający się o swoje miejsca pracy, natomiast średnia wartość odpowiedzi była obniżana przez małą grupę badanych, bardzo nisko oceniających ten aspekt.
  • Świadczenia socjalne: badani uznali, że uchodźcy będą nadużywać pomocy ze strony państwa. W tym wypadku nie ma większych różnic między naszymi rozmówcami. Większość z nich uznała, że ta grupa może wykorzystywać swój status i uzyska nadmierne korzyści od państwa. Jest to niepokojący objaw — uchodźcy przez badanych traktowani są jako obciążenie i konkurencja w walce o zasoby.
  • Gospodarka: respondenci byli raczej sceptycznie nastawieni jeśli chodzi o ekonomiczny potencjał uchodźców i ich przydatność dla Polskiej gospodarki. W tej kwestii widać jednak pewne pęknięcie w odpowiedziach respondentów. Nieco pozytywniejsze odpowiedzi tłumi nieliczna grupa bardzo negatywnie nastawionych jednostek. Podsumowując, badani dość chłodno, ale bez radykalnych ocen, podchodzą do wartości uchodźców dla polskiej ekonomii.
  • Bezpieczeństwo: nasi rozmówcy wykazali się niezdecydowaniem jeśli chodzi o ocenę zagrożenia ze strony uchodźców. Dominowały odpowiedzi neutralne, widoczna była także niewielka nadreprezentacja postaw negatywnych. Badani na pewno nie czują się bezpiecznie, nie do końca jednak potrafią określić swoją postawę. Musimy jednak zauważyć, że odpowiedzi na to pytanie mogą być uzależnione od sytuacji oraz wydarzeń związanych z uchodźcami podczas przeprowadzania badania. Istnieje ryzyko, że po zamachach w Brukseli te oceny byłyby niższe (badanie zostało zrealizowane przed zamachami).
  • Kultura: respondenci uznali, że uchodźcy nie będą mieli pozytywnego wpływu na kulturę. W przypadku tych dwóch pytań było widać segmentację badanych. Przeważały odpowiedzi negatywne, natomiast niewielka grupa pozytywnie nastawionych osób podniosła nieco średnie oceny.

Ideologiczny dystans pomiędzy badanymi a uchodźcami podkreśla jedno z nieco kontrowersyjnych pytań, które wykorzystaliśmy w badaniu. Poprosiliśmy w nim o ocenę na ile uchodźcy stanowią zagrożenie dla wartości europejskich. Zdawaliśmy sobie sprawę z wszystkich technicznych problemów z precyzją określenia czym są te wartości. Zależało nam jednak na wywołaniu ideologicznych skojarzeń wśród respondentów. Nasi rozmówcy bardzo wyraźnie wskazali, że uchodźcy stanowią zagrożenie dla norm i zasad obowiązujących w Europie (57% badanych). To wskaźnikowe pytanie ukazało dystans ideologiczny dzielący badanych i fantazmat uchodźczy. Można zaryzykować, że uchodźca konstruowany jest w głowach badanych jako obcy, odmieniec nieznający zasad rządzących „europejską cywilizacją”. Łatwo w ten sposób ustawić go w opozycji do grupy dominującej.

Respondenci w pigułce

Domykając ten fragment, trzeba zwrócić uwagę na pewien chłód w postawach badanych. Nie widzą oni żadnych wartości związanych z ewentualną obecnością uchodźców w Polsce. Dla organizacji zajmujących się integracją może być to poważny problem. Wśród badanych brakuje bowiem przekonania o racjonalnej wartości uchodźców. Wydaje się, że decyzja o akceptacji, bądź jej braku, dla respondentów wiąże się z emocjami i światopoglądem. Może być trudno przekonać przerażonych, motywowanych politycznie respondentów do akceptacji tej grupy. Warto to skrzyżować z oceną przyczyn zaistnienia zjawiska uchodźstwa. Co prawda, badani raczej nie odrzucają czynników politycznych i związanych z bezpieczeństwem, jednak największą akceptację zdobył w badaniu pogląd, że uchodźcy chcą przede wszystkim poprawić swoją sytuację materialną. W przypadku istotnej części badanych uchodźca jest więc osobą motywowaną ekonomicznie, myślącą przede wszystkim o poprawie jakości życia, niebędącą jednocześnie w stanie dostarczyć nic wartościowego dla kraju, społeczeństwa go przyjmującego. Analizy pozwoliły nam podzielić respondentów w zależności od ich stosunku do zjawiska uchodźstwa. Niestety zdecydowaną większość możemy przypisać do kategorii osób przerażonych (40%), nieco mniej jest osób neutralnych (32%), natomiast respondentów akceptujących jest zdecydowanie mniej (27%).

Odwrócenie takiej perspektywy będzie niezmiernie trudne. Wymaga działania różnych osób i instytucji, pracujących na różnych poziomach: polityk, emocji, racjonalnych wyborów. Tylko poprzez działania „multisensoryczne” nakierowane na zmianę indywidualnych i grupowych przekonań możemy zmienić nastawienie badanych. Takie działania muszą bazować jednocześnie na racjonalnym i afektywnym przekazie. Muszą bazować na „chłodnych” i „gorących” komunikatach.

Wykres 56. Postawa w stosunku do uchodźców (N = 200).

59

Źródło: badania własne

Wykres 57. Ocena decyzji o relokacji uchodźców na teren Polski (N = 200, skala 1 — skrajnie negatywne do 5 — skrajnie pozytywne).

60

Źródło: badania własne

Wykres 58. Ocena decyzji o relokacji uchodźców na teren Polski a kategoria wieku respondenta (N = 200, skala 1 — skrajnie negatywne do 5 — skrajnie pozytywne).

61

Źródło: badania własne

Wykres 59. Ocena decyzji o relokacji uchodźców na teren Polski a ocena sytuacji finansowej respondenta (N = 200, skala 1 — skrajnie negatywne do 5 — skrajnie pozytywne).

62

Źródło: badania własne

Wykres 60. Ocena wpływu uchodźców na wybrane obszary funkcjonowania kraju (N = 200, skala 1 — skrajnie negatywne do 5 — skrajnie pozytywne).

63

Źródło: badania własne

Wykres 61. Ocena czy system wartości uchodźców jest zgodny z „wartościami cywilizacji europejskiej” (N = 192).

64

Źródło: badania własne

Schemat 9. Różnice w ocenie respondentów decyzji o przyjęciu uchodźców w zależności od kluczowych cech (skala ocen od 1 — skrajnie negatywnej do 5 — skrajnie pozytywnej, N — wielkość grupy).

65

Źródło: badania własne

Na sam koniec tego fragmentu raportu zdecydowaliśmy się pokazać jakie cechy respondentów najsilniej wpływają na ocenę uchodźców. Wybraliśmy do tego pytanie wskaźnikowe dotyczące oceny mechanizmu relokacji. Choć nie są to silne analizy i ryzyko nadinterpretacji jest duże — to technika klasyfikacji pozwoliła nam wyodrębnić trzy istotne grupy respondentów. Są to odpowiednio osoby poniżej 30. roku życia, które bardzo nisko oceniły tę decyzję, osoby po 30. roku życia, mające jednak problemy finansowe — w ich wypadku podejście do relokacji też było negatywne, choć w mniejszym stopniu niż wśród najmłodszych, i respondenci po 30. roku życia o przeciętnej lub dobrej sytuacji finansowej — ich ocena przyjęcia uchodźców była zdecydowanie wyższa. Uogólniając oznacza to, że najsilniej na podejście do uchodźców wpływa wiek, nieco słabiej ocena sytuacji finansowej. Pozostałe cechy badanych słabiej oddziałują na wyniki.

Skala dystansu społecznego

Ostatnim komponentem wykorzystanym przez nas w badaniu była seria pytań luźno bazujących na słynnej skali Emorego Bogardusa. Jest to narzędzie analityczne często wykorzystywane w badaniach społecznej odległości dzielącej grupę dominującą i obcych. W praktyce polega ona na tym, że respondentowi zadajemy szereg pytań badających zdolność wchodzenia w coraz głębsze relacje. Na potrzeby naszego pytania mieszkańcy Grupy, Podkowy i Słupska zostali zapytani o to czy nie mają nic przeciwko temu, żeby uchodźcy żyli w: Unii Europejskiej, Polsce, danej gminie, miejscowości, w bezpośrednim sąsiedztwie. Idea tej skali polega na analizie trendu, szukaniu załamań odpowiedzi.

Jak więc prezentowali się nasi badani? Analizując wszystkie odpowiedzi bez podziału na respondentów musimy zwrócić uwagę na liniową, negatywną zależność. Wraz z wchodzeniem pytania głębiej, zbliżaniem się do respondenta, spada akceptacja dla uchodźców. Chcemy w tym miejscu przypomnieć, że większość badanych pochodziła z miejscowości, w których uchodźcy już są. Jednocześnie wyraźnie widać, że im bliżej respondenta mieliby się oni znaleźć, tym mniej entuzjazmu wzbudza idea osiedlenia tej grupy. Analizując odpowiedzi różnych kategorii respondentów, powtarzają się zależności, które obserwowaliśmy wcześniej. Im badani są młodsi, gorzej wykształceni, krócej mieszkający w danej miejscowości i gorzej sytuowani tym niższy punkt wyjścia i tym większe spadki.

W przypadku skali dystansu wykorzystaliśmy też pogrupowane pytania z części narzędzia poświęconej doświadczeniom mieszkańców z ośrodkami dla uchodźców. Widać w tym przypadku wyraźne związki. Im badania gorzej oceniają wpływ uchodźców na miejscowości i im gorszy jest wizerunek osób przebywających w danym ośrodku tym dystans społeczny jest większy i szybciej narasta.

Respondenci w pigułce

Pytania wchodzące w skład skali dystansu społecznego wskazały na znaczącą separację pomiędzy członkami społeczności lokalnych a uchodźcami. Chcemy podkreślić jeszcze raz: w większości zjawisko to dotyczy osób, które z uchodźcami mają do czynienia, choćby przez bezpośrednie kontakty na ulicach swoich miejscowości. Tymczasem brakuje społecznych pomostów, sieci, więzi łączących te dwie kategorie ludzi. Dryfują oni obok siebie, niespecjalnie zwracając na siebie uwagę. Brakuje funkcjonalnych, istotnych więzi, emocji, które pozwoliłyby im się zbliżyć. Istnieje wiele barier: mentalnych, ideologicznych, kulturowych, językowych, społecznych separujących od siebie ludzi. Jeszcze raz podkreślmy — uchodźca dla badanych jest tylko negatywną bądź rzadziej neutralną fantazją. Jego obraz nie jest budowany w codziennych relacjach, kontaktach, ale na bazie motywowanych ideologicznie lęków i pragnień, wizji, schematów i stereotypów. Dlatego właśnie musimy uznać dystans społeczny dzielący mieszkańców tych trzech miejscowości i uchodźców za naprawdę znaczny.

Społeczna separacja i brak bliższych relacji muszą znacznie utrudniać relacje pomiędzy uchodźcami a społecznością lokalną. Jednocześnie dryfowanie tych dwóch grup będzie ogromnym wyzwaniem dla instytucji i organizacji zajmujących się integracją imigrantów. Tutaj nie wystarczą szkolenia, przedstawienia, wieczorki filmowe i strony internetowe. Potrzebne są organiczne, oddolne i intensywne działania więziotwórcze, nakierowane na budowanie relacji pomiędzy poszczególnymi osobami, rodzinami, grupami. Nawet najlepiej skonstruowane, odgórne polityki integracji skazane są na niepowodzenie, jeśli będą funkcjonować w społecznej i kulturowej próżni wywołanej brakiem więzi. W tym sensie warto rozważyć skupienie się na budowie lokalnych mikrorelacji pomiędzy uchodźcami a członkami społeczności lokalnych, jej liderami, instytucjami ją reprezentującymi. Naszym zdaniem sukces programów integracyjnych rozstrzygnie się na ulicach Grupy, Podkowy, Targówka, Słupska. To od tego czy mijający się będą mieli chociaż rudymenty wspólnej, lokalnej tożsamości, czy będzie ich łączyć coś poza fizyczną stycznością zależy rzeczywista skuteczność mechanizmów integracji. Wymaga to jednak katorżniczej pracy od wszystkich zainteresowanych. Nie da się tego osiągnąć, nie angażując w to lokalnych organizacji, samorządu, samych mieszkańców, ale też uchodźców.

Wykres 61. Skala dystansu społecznego — akceptacja obecności uchodźców w: (N = 197, skala 1 — skrajnie negatywne do 5 — skrajnie pozytywne).

66

Źródło: badania własne

Wykres 61. Skala dystansu społecznego — kategoria wieku respondenta a akceptacja obecności uchodźców w: (N = 195, skala 1 — skrajnie negatywne do 5 — skrajnie pozytywne).

67

Źródło: badania własne

Wykres 63. Skala dystansu społecznego — okres zamieszkania respondenta w miejscowości, w której przeprowadzono badanie a akceptacja obecności uchodźców w: (N = 196, skala 1 — skrajnie negatywne do 5 — skrajnie pozytywne).

68

Źródło: badania własne

Wykres 64. Skala dystansu społecznego — ocena sytuacji finansowej respondenta a akceptacja obecności uchodźców w: (N = 194, skala 1 — skrajnie negatywne do 5 — skrajnie pozytywne).

69

Źródło: badania własne

Wykres 65. Skala dystansu społecznego — typ respondenta a akceptacja obecności uchodźców w: (N = 186, skala 1 — skrajnie negatywne do 5 — skrajnie pozytywne).

70

Źródło: badania własne

Wykres 61. Skala dystansu społecznego — wizerunek mieszkańców ośrodków dla uchodźców a akceptacja obecności uchodźców w: (N = 121, skala 1 — skrajnie negatywne do 5 — skrajnie pozytywne).

71

Źródło: badania własne